– Najbardziej boli nas to, że straciliśmy punkty. Wisła nie stworzyła sobie klarownych sytuacji. Prowadziliśmy, a takie spotkania należy zabić, strzelając drugą lub trzecią bramkę. Dobrze się broniliśmy i podyktowano przeciwko nam pechowy rzut karny. Ta jedenastka oraz wcześniejsza czerwona kartka pokrzyżowały nam plany, co poskutkowało brakiem punktów – przyznał pomocnik zielono-czarnych.
– Oczywiście nie możemy wszystkiego zrzucać na czerwoną kartkę. Naszym założeniem było cofnięcie się i odpowiednia gra w obronie. Wierzę w tych chłopaków, bo widzę ich na treningach. Jeśli wywalczymy pierwsze zwycięstwo, to nabierzemy pewności siebie. Wiem, że pójdziemy jeszcze w górę tabeli. Jeśli chodzi o najbliższy mecz Pucharu Polski, to liga jest dla nas priorytetem, ale przyjedzie do nas mocny przeciwnik i można się dobrze pokazać na jego tle. Podejdziemy do tego spotkania z pełnym zaangażowaniem, dążąc do wywalczenia awansu do kolejnej rundy – dodał Adam Deja.