Rozmowa z obrońcą Górnika Marcinem Biernatem, po meczu 6. kolejki Fortuna 1 Ligi w którym zielono-czarni przegrali z Arką Gdynia 1-2.
Marcin gratuluję ci pierwszej bramki w oficjalnym meczu Górnika, ale niestety po tym meczu nie mamy powodów do radości. Po raz kolejny.
Dziękuję. Na pewno szkoda, bo mam wrażenie, że w tym meczu byliśmy stroną dominującą. Prowadziliśmy 1:0, mieliśmy przynajmniej dwie, trzy dobre, bardzo dobre sytuacje w pierwszej połowie, bo to były sytuacje stuprocentowe. Później tracimy w głupi sposób bramkę, w zasadzie sami sobie strzelamy. Wychodzimy na drugą połowę i znowu przy 1:1 mamy stuprocentową sytuację. Wychodzimy w dwóch w zasadzie na bramkarza. Wystarczyło dograć tę piłkę do pustej bramki. To my byśmy prowadzili i byśmy kontrolowali ten mecz do końca. A tak tracimy bramkę i przegrywamy kolejny mecz. I na pewno jesteśmy rozczarowani. Jesteśmy źli. W piątek, mamy następny mecz, musimy się wziąć w garść. Musimy w końcu się przełamać.
Gdzie szukać odpowiedzi na to pytanie: Dlaczego wciąż jeszcze nie wygraliśmy? Chcieliśmy w końcu tą pierwszą bramkę jako pierwsi. Tak jak mówisz, prowadziliśmy i mieliśmy swoje sytuacje, ale w końcu jednak rywale dalej są lepsi.
Ciężko powiedzieć. Na pewno skuteczność to jest nasz problem, bo i na Ruchu mieliśmy sytuacje i tutaj mieliśmy jeszcze więcej tych dobrych sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. A druga rzecz to odpowiedzialność. Każdy musi być odpowiedzialny za piłkę w tych newralgicznych sektorach boiska. Nie możemy tak tracić bramek, bo wiadomo, jak jest w tej lidze, że ciężko później jest odrobić wynik. Jeżeli się przegrywa, jeżeli się remisuje, to trzeba gonić. Często, jeżeli się nie wykorzystuje samemu sytuacji, to kończy się tak jak dzisiaj, czyli przegrywa spotkanie.
Mogliśmy zamknąć to spotkanie sami, tak jak już wspomniałeś, ale chciałem jeszcze zapytać o tę sytuację z końcówki spotkania. Jak wyglądała Twoim okiem?
Moim okiem to jest 100% karny. Karol wygrywa pozycję, wchodzi przed obrońcę rywali, ma go na plecach, ma sytuacje do oddania strzału, a ten wpada w niego, zawiesza mu się na plecach, więc dla mnie to stuprocentowy karny. Ja nie wiem, po co w 1 lidze jest VAR, skoro on nie weryfikuje takich sytuacji. Ja byłem metr od tej sytuacji i obojętnie jak to wygląda na kamerze, to jest stuprocentowy karny i sędzia miał obowiązek go podyktować i dać czerwoną kartkę obrońcy Arki.
Na ile Was znam, to raczej się nie podłamiecie, tylko ta sytuacja jeszcze bardziej was wzmocni, zmobilizuje.
Nie można się podłamać po sześciu kolejkach, bo sezon to 34. kolejki. Mamy jeszcze dużo punktów do zdobycia i nikt się nie podda, bo nikt nie chce spaść z ligi. Aktualnie jesteśmy na miejscu spadkowym i musimy się wziąć w garść, bo mamy za dużo doświadczonych zawodników, z dobrą jakością, żeby zajmować takie miejsce i mieć taki deficyt punktowy.