– W pierwszej połowie mieliśmy przewagę i prowadziliśmy grę. Czasem przydarzały się błędy indywidualne oraz straty, które dawały rywalom okazje do kontrataków. Jeśli chodzi o rzut karny, to sędzia musi rozstrzygnąć, czy był, czy go nie było. Po przerwie mieliśmy momenty, w których ŁKS nas zdominował, ale strzeliliśmy gola po stałym fragmencie gry. Później za łatwo pozwoliliśmy przeciwnikom na zdobycie bramki. Zbyt szybko straciliśmy tego gola. Powinniśmy przeczekać i postarać się o kolejne trafienie. Nikt nie chce tracić bramki od razu po strzeleniu gola. Może to był efekt braku koncentracji. Popełniliśmy błąd, który poskutkował trafieniem dla rywali i później nie potrafiliśmy doprowadzić do remisu, chociaż mieliśmy wiele okazji. Prowadziliśmy grę, wprowadzaliśmy piłkę w pole karne, ale nie oddawaliśmy celnych strzałów – przyznał defensor zielono-czarnych.
– Naprawdę długo nie grałem, ponieważ leczyłem kontuzję. Dostałem szansę jeszcze przed końcem pierwszej połowy. Chciałem pokazać się z jak najlepszej strony. Co do mojego gola, to gram dla drużyny, strzelam dla drużyny i robię wszystko, żeby ten zespół odnosił zwycięstwa. W tym spotkaniu się nie udało, ale mam nadzieję, że w kolejnych meczach udowodnimy, że potrafimy grać w piłkę, zdobywać bramki i wygrywać – dodał Filip Szabaciuk.