– Ponieśliśmy bardzo bolesną porażkę. Z pewnością nie tak wyobrażaliśmy sobie to spotkanie. To miało być nasze święto. Kibice zrobili prawdziwe show i trzeba przyznać, że spisali się dużo lepiej od nas. To był zdecydowanie nasz najsłabszy mecz w tym sezonie. Brakuje mi słów, żeby opisać to starcie. Tworzyliśmy sobie okazje, lecz nie potrafiliśmy się wstrzelić. Ponadto traciliśmy głupie bramki z kontrataków, na które byliśmy uczulani przed meczem. Popełniliśmy kilka błędów, które Stal bezlitośnie wykorzystała, co pozwoliło im na zwycięstwo 4:0. Nie ma dla nas żadnego usprawiedliwienia. Podczas przerwy reprezentacyjnej musimy zresetować głowy, wrócić do gry i zacząć wygrywać. Wierzę, że zwycięstwa w końcu przyjdą, ponieważ nie może być tak, że przez cały sezon będziemy przegrywać i remisować. Nie myślimy o tej serii bez wygranej przed każdym meczem. Nie wiem, czy to tkwi w podświadomości, ale trzeba mocno trenować i pracować na 100%, aby to nam oddało – przyznał Kamil Orlik.
– Poprzednie mecze, które remisowaliśmy, na pewno nie powinny się tak układać. Moim zdaniem byliśmy lepszym zespołem w tych starciach. Uważam, że gdy odniesiemy zwycięstwo, to seria wygranych przyjdzie. W piłce jest tak, że zespół triumfuje w jednym meczu, później wszystko zacznie mu wpadać, odblokowuje się i odnosi zwycięstwa. Jeśli notujemy serię, podczas której nie możemy wygrać od ośmiu meczów, to na pewno siedzi nam to w głowach. Chociaż ja tego nie odczuwam. Na każdy mecz wychodzę po to, żeby wywalczyć trzy punkty i nie myślę o wyniku poprzedniego spotkania – dodał pomocnik zielono-czarnych.