– Warte podkreślenia jest to, że mecz trwa 90 minut, a nie 45. Zespół pokazał dwa oblicza i nie ma żadnych usprawiedliwień. Musimy wziąć za to odpowiedzialność, ponieważ jeśli w pierwszej połowie potrafimy grać na wysokiej intensywności i realizować założenia, a w drugiej części to się wywraca, mamy do czynienia z sytuacją, w której robimy coś źle. Przy pierwszym golu potencjalny rzut karny, czy był czy nie to już zostawiam sędziom, gdyż to nie jest moja rola. Na siłę próbowaliśmy grać, mając jednego zawodnika mniej. Uważam, że powinniśmy tego uniknąć, przerwać grę i wybić piłkę, aby sędzia mógł skorzystać z VAR-u. Zorganizowalibyśmy się się, wróciłby nasz zawodnik i moglibyśmy rywalizowali w komplecie. W akcji bramkowej otwarta piłka przed polem karnym, nie wydłużaliśmy tego, próbując cudownie wyjść z tej sytuacji. Chciałbym, żeby mój zespół grał w piłkę, natomiast w sytuacjach awaryjnych ta piłka musi zostać wybita, aby zorganizować blok defensywny i dalej się bronić. Jeśli chodzi o rzut karny dla rywali, to nie ma prawa dojść do sytuacji, w której zawodnik gospodarzy przyjmuje piłkę w narożniku szesnastki tyłem do naszej bramki i agresywny odbiór kończy się jedenastką. Przy wyniku 1:1 Branislav Spacil świetnie wygrał pojedynek w bocznym sektorze. Ćwiczyliśmy to podczas treningów, analizując przeciwnika. Wiedzieliśmy, że możemy wykorzystać drugą strefę, jeśli chodzi o wycofane piłki. Nie wykładamy futbolówki do pustej bramki w jednej z sytuacji i myślę, że wtedy okazja byłaby bardziej klarowna. Nie robimy pewnych rzeczy, które sobie zakładamy. Taka liczba błędów nie pozwoli nam na wygrywanie meczów i zdobywanie punktów – przyznał szkoleniowiec Górnika.
– Musimy zacząć od siebie, a więc od sztabu szkoleniowego i odpowiedzieć na pytanie, czy pomogliśmy piłkarzom w przerwie. Sądzę, że analiza była dobra. Zespół na poziomie pierwszej ligi musi być intensywny. Mecze są szarpane, a zespoły często bronią niżej lub wyżej i do tego trzeba się dostosować. Realizacja założeń i koncentracja muszą być utrzymane przez 90 minut. Niestety, 45 minut dobrej koncentracji nie wystarczy. Musimy być konsekwentni w swoich działaniach przez cały mecz. Piłka jest taka, że nie każdy błąd prowadzi do utraty bramki. Jedenastu piłkarzy na boisku musi brać za to odpowiedzialność. Kolega może popełnić błąd, ale jest kolejny zawodnik, który może uratować sytuację i szarpnąć do góry wolicjonalnie. Możemy mieć doskonały plan na mecz. On może nie wyjść, ale intensywnością i koncentracją jesteśmy w stanie to utrzymać. Musimy nad tym popracować – dodał Daniel Rusek.