LW Ekstraklasa
LW Ekstraklasa

Trener Daniel Rusek po meczu z Polonią Warszawa [WIDEO]

3 miesiące temu | 31.10.2025, 22:28
Trener Daniel Rusek po meczu z Polonią Warszawa [WIDEO]

W 15. kolejce Betclic 1. Ligi piłkarze Górnika Łęczna ulegli przed własną publicznością Polonii Warszawa 1:2. Poniżej prezentujemy zapis wypowiedzi trenera zielono-czarnych Daniela Ruska z pomeczowej konferencji prasowej.

Nie lubię wyciągać wniosków na gorąco, ale uważam, że rozegraliśmy dwie różne połowy. Pierwsza część spotkania była mniej intensywna w naszym wykonaniu. Budowanie gry do przodu nie wyglądało tak, jak to robiliśmy w ostatnim tygodniu. W drugiej połowie ta intensywność była wyższa. Mocniej dążyliśmy do odrobienia strat i odniesienia zwycięstwa. Zanotowaliśmy więcej wejść w pole karne, które jednak nie kończyły się uderzeniami. Same wejścia w szesnastkę przeciwników bez strzałów nic nie dają. W naszej sytuacji najważniejsze jest to, że nie punktujemy. Natomiast wiele rzeczy, nad którymi pracowaliśmy w ostatnim czasie, zaczyna się zazębiać i wygląda to lepiej tak jak choćby wysoki pressing. Chcemy, żeby był on powtarzalny i abyśmy nie dobierali tego do przeciwnika, ale żeby zawodnicy rozpoznawali sytuację na boisku. W obronie wysokiej dochodziliśmy do odbioru, wymuszając na rywalach grę długim podaniem. Pracowaliśmy nad zebraniem drugiej piłki, ale nadal udoskonalamy obronę pola karnego. Mamy również problem z pozycjonowaniem się w fazie ataku. W przypadku gry po obwodzie rywale przesuwają się i kłopotliwe jest złamanie defensywy zespołów, które grają nisko, będąc dobrze zorganizowanymi – powiedział trener Górnika.

Pewne rzeczy już poprawiliśmy, ale w fazie ataku chcielibyśmy jeszcze coś zmienić. Trudno poprawić wszystko, chociaż też nie wszystko było złe. Należy nad tym pracować. Czasami jest tak, że niektóre elementy w treningu wyglądają bardzo dobrze, jednak mecze to weryfikują. W spotkaniu z Polonią straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry i to się zdarza, ponieważ przeciwnik też ma swoje warianty. Drugi gol dla rywali padł po próbie krótkiego budowania akcji. Chcemy, żeby piłkarze grali odważnie, ale niestety przydarzył się błąd, a przeciwnicy bezlitośnie go wykorzystali. Jeśli chodzi o utratę drugiej bramki, to z pespektywy ławki rezerwowych nie widziałem tych odległości. Wiadomo, że jeśli ktoś szybciej doskoczy i zrobi wyblok przed polem karnym, to działa na korzyść. W drugiej połowie blokowaliśmy wiele strzałów rywali, ale na ten moment trudno mi to ocenić, bo nie jestem w stanie dokładnie ocenić odległości. Jeśli któryś z zawodników był spóźniony i nie zdążył zablokować tego uderzenia, to trzeba brać za to odpowiedzialność – dodał Daniel Rusek.

Przy strukturze w budowaniu trzema zawodnikami nie mieliśmy piłkarzy, którzy absorbowaliby drugą linię Polonii. Naszych dwóch środkowych pomocników nie poruszało się za pierwszą linią pressingu i często mieliśmy sześciu-siedmiu zawodników między liniami, ale nie dostarczaliśmy do nich piłki. Granie po obwodzie wymuszało to, że pressing przeciwników był skuteczny, gdyż nie mieliśmy piłkarzy, którzy mogliby budować grę do przodu między liniami przeciwnika czy za ostatnią linią rywali. Nie możemy żyć tylko z faz przejściowych, bo też chcemy utrzymywać się przy piłce i starać się dominować w grze – stwierdził szkoleniowiec zielono-czarnych.

Decyzje podejmowane z poziomu boiska są często pochopne. Dokładnie to przeliczyliśmy, ponieważ chcemy wyciągać wnioski i w meczu ze Śląskiem naszych wejść w pole karne było zaledwie cztery-pięć. Z kolei rywale zanotowali ich ok. dwudziestu pięciu. Statystycznie na dziesięć wejść w pole karne oddaje się trzy-cztery celne strzały, przez co nie jest łatwo uniknąć straty bramki. W meczu z Polonią tych wejść w pole karne było dużo więcej, ale nie z tych sektorów, z których byśmy chcieli. Granie po obwodzie i dostarczanie piłki w pole karne może stworzyć zagrożenie, ale brakowało nam zawodników w półprzestrzeniach, którzy są w stanie wyjść do futbolówki w szesnastce rywali – przyznał Daniel Rusek.

Jestem zły, ponieważ nie punktujemy. Jednocześnie wierzę w to, co robimy oraz w cały ten proces. Mam nadzieję, że to w końcu przyniesie efekt. Widzę na treningach, że zespół jest zaangażowany. Wiadomo, że szatnia rządzi się swoimi prawami. Natomiast można dostrzec pozytywną energię i wiarę w to, co robimy. Liczę na to, że tak to będzie wyglądało. Łatwo byłoby teraz spuścić głowy, ale żeby wyjść z tej sytuacji, musimy to zrobić wszyscy razem – zakończył trener Górnika.

Udostępnij
 
16489048