– Jeśli chodzi o nasz zespół, to w przerwie powiedziałem, że w takiej dyspozycji trudno będzie coś zrobić i zapunktować. Jeszcze nie widziałem materiałów wideo z tego meczu, ale kwestie taktyczne były w porządku, chociaż na pewno pojawiały się lepsze i gorsze momenty. Natomiast błędy, które popełniliśmy i to co zaprezentowaliśmy nijak ma się do tego, co pokazaliśmy w ostatniej kolejce w Bytomiu. Przed rozpoczęciem drugiej połowy ustaliliśmy, że zbyt wolno gramy piłką, a po odbiorze reagujemy od razu stratą. Ruch korzystał z naszych indywidualnych błędów, tworząc sobie sytuacje i był lepszym zespołem. Każdy ma plan na mecz i on może wyjść w mniejszym lub większym stopniu. Natomiast indywidualne podejście oraz dyspozycja muszą być na wyższym poziomie i trzeba wziąć za to odpowiedzialność – przyznał trener zielono-czarnych.
– Chcieliśmy mijać pierwszą linię pressingu, później drugą i zagrywać piłki w strukturę, a potem zdobywać bazę w bocznych sektorach boiska. Brakowało konkretów, ponieważ byliśmy zbyt statyczni między formacjami. Nie wykonywaliśmy także ruchu w przestrzeń za ostatnią linię przeciwników. Pracowaliśmy nad tym w ostatnim tygodniu i wyglądało to dobrze, lecz zupełnie nie przełożyliśmy tego na mecz. Nie mogliśmy stworzyć sytuacji, gdy byliśmy bierni bez piłki, nie chcąc otrzymać podania. Jestem w stanie zrozumieć, że piłkarz może popełnić błąd w przyjęciu albo zagraniu lub nie wykorzystać sytuacji, bo taki jest futbol. Natomiast nieakceptowalne jest to, że ktoś nie chce otrzymać podania. Myślę, że utrzymywanie się przy piłce, atakowanie przestrzeni oraz oddawanie strzałów to sama przyjemność. Są rzeczy, które można zaakceptować i takie, które nie mają prawa wydarzyć się na boisku – dodał szkoleniowiec.
– W najbliższym okresie będę musiał przeanalizować swoją pracę. Na pewno są rzeczy, na które mieliśmy wpływ. Sądzę, że w ostatnich meczach gra w niskim bloku została poprawiona. Pierwsze trzy spotkania pokazały, że zmieniliśmy pressing w pierwsze i w drugie tempo, co przyniosło efekt. Później skupialiśmy się na innych elementach i zauważyłem, że z czasem ten pressing wyglądał już gorzej. Trudno powiedzieć z czego to wynika, ale biorę pełną odpowiedzialność za to, co się działo, ponieważ pełnię taką funkcję. Chciałbym zobaczyć, co zrobiłem dobrze, a co źle, bo jestem odpowiedzialny za tę sytuację i biorę ją na siebie – stwierdził Daniel Rusek
– Zostałem poproszony o przejęcie zespołu. Mój kontrakt, który półtora roku podpisałem w roli asystenta, nie uległ zmianie i jest ważny do końca czerwca. Nie jest łatwo mówić o przyszłości, bo wszystko zależy od tego, kto pojawi się w roli prezesa i będzie podejmował decyzje. Pełnię rolę trenera, a w świecie piłki także rzeczy się zdarzają. Jestem do dyspozycji zarządu oraz nowego prezesa. Trudno mi powiedzieć, jakie podejmie kroki. Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli chodzi o zdobycz punktową, to nie tak to powinno wyglądać. Natomiast sądzę, że są tutaj kompetentni ludzie. Pojawi się nowa osoba i podejmie decyzje, które muszą przynieść największą korzyść dla Górnika. Znaleźliśmy się w trudnym momencie, a ten klub i to środowisko nie zasługują na spadek – zakończył trener Górnika.