Mecz 3. kolejki Fortuna 1 Ligi zakończył się porażką. Górnicy ulegli beniaminkowi Stali Rzeszów 0-1.
Chyba nie tak wyobrażałeś sobie swój debiut w wyjściowym składzie w barwach Górnika Łęczna?
Byłem nastawiony, że to będzie nasz mecz na przełamanie. Graliśmy z zespołem o którym wiedzieliśmy, że dobrze operuje piłką i chce grać piłką. My też preferujemy taki styl, więc miałem nadzieje, że to będzie przełamanie. Niestety, każdy jest zły i nie tak sobie wymarzyłem debiut od pierwszej minuty w składzie.
Co powoduje, że po raz kolejny szybko tracimy bramkę i musimy gonić wynik.
Szczerze, nie wiem tego. Od tego robimy analizy i każdy się nad tym zastanawia. W szatni wszyscy są skoncentrowani przed meczem i ciężko znaleźć jakąś racjonalną odpowiedź. To jest kłopot, bo pierwsza liga jest specyficzną, a my w każdym meczu gonimy wynik, a nie otwieramy.
Co powoduje, że wychodzimy na spotkanie ospale. Trener na konferencji powiedział, że nie tylko te pierwsze minuty, ale i cała pierwsza połowa była przez nas przespana.
Chciałbym znać receptę, bo wtedy mógłbym powiedzieć i na pewno by było lepiej, ale ciężko coś wymyślić sensownego. Trzeba ciężko pracować na treningach i wierzę w to, że będzie dobrze. Zespół się zgrywa, z tygodnia na tydzień coraz lepiej wygląda, bo widzę jaką pracę wykonujemy na treningu i jak się wszystko układa i to po prostu trzeba przełożyć na mecz.
Jakie pozytywy dostrzegasz w dotychczasowych meczach?
Dochodziliśmy do kilku sytuacji. Chciałbym, żebyśmy mieli więcej swobody w tej grze. Mamy dużą jakość, a nie pokazujemy tego na boisku. Trzeba dążyć do tego, by mieć większą swobodę w operowaniu piłki, stwarzać sobie sytuacje i to przyniesie nam na pewno punkty.